BLOG – PRAKTYCZNA IMPROWIZACJA
Wizjoner bez fartucha. Jak ojciec improwizacji przewidział współczesną psychologię?
Kiedy pomyślisz o przełomowych odkryciach w psychologii, przed oczami pewnie staną ci laboratoria, skomplikowane maszyny do rezonansu magnetycznego, ankiety badawcze i profesorowie ukryci za stosami teczek.
Ale co, jeśli powiem Ci, że jeden z najbardziej wnikliwych obserwatorów ludzkiej natury nie miał dyplomu z psychologii, nie nosił białego fartucha, a swoje „laboratorium” założył w zadymionych, ciemnych salach prób i na deskach londyńskich teatrów? Miejscach, gdzie błędy były natychmiast weryfikowane przez bezwzględną, żywą publiczność?
Mowa o Keithie Johnstone’ie – ojcu chrzestnym współczesnej improwizacji teatralnej i autorze kultowej książki „Impro”.
W marcu przypada kolejna rocznica jego śmierci (odszedł w 2023 roku, w wieku 90 lat). Życiorys Johnstone’a to gotowy scenariusz na film o buncie przeciwko sztywnym regułom. Uważał, że tradycyjna edukacja to bezduszna fabryka, która systematycznie zabija w dzieciach naturalną wyobraźnię i uczy je paraliżującego strachu przed oceną. Zamiast brylować w akademickich ławkach, trafił do londyńskiego Royal Court Theatre. Szukał sposobów, by aktorzy przestali sztucznie „grać”, a zaczęli autentycznie „być”. Z tych poszukiwań narodziło się współczesne impro, a wraz z nim – niezwykle trafne diagnozy ludzkich zachowań.
Kiedy uczyłem się z jego fascynujących tekstów, nagrań i metodyki, uderzyło mnie jedno: Johnstone swoją przenikliwością wyprzedzał naukę o całe dekady. Uważnie obserwując spoconych z nerwów aktorów na scenie w latach 60. i 70., opisał fundamentalne mechanizmy ludzkiego umysłu, które współczesna neuronauka zaczęła udowadniać i mierzyć w skanerach fMRI dopiero wiele lat później. Jest to mój numer jeden jeżeli chodzi o nauczycieli impro. Użyłbym nawet słowa, że jest to mój guru, który wpłynął w olbrzymi sposób na to jak sam uczę i podchodzę do improwizacji.
Dlatego dzisiaj, trzy genialne odkrycia Keitha, o których nie wiedzą nawet niektórzy doświadczeni improwizatorzy, w których intuicja i praktyka teatralna Johnstone’a wyprzedziły akademickie laboratoria.
1. Blokowanie (W teatrze) vs. Opór Psychologiczny (W nauce)
Co odkrył Keith: W improwizacji absolutnie największym mordercą opowieści jest tzw. blokowanie. Kiedy partner wbiega na scenę i krzyczy: „O rany, statek tonie, woda zalewa pokład!”, a Ty ze spokojem odpowiadasz: „Jaki statek? Przecież jesteśmy w biurze, a to tylko awaria klimatyzacji”, bezlitośnie zabijasz scenę.
Johnstone, przyglądając się temu zjawisku setki razy, zauważył coś rewolucyjnego: ludzie nie blokują dlatego, że brakuje im wyobraźni, czy dlatego, że są złośliwi. Blokują z czystego, paraliżującego strachu. Odmawiają przyjęcia nowej, zaskakującej oferty, bo ta pozbawia ich poczucia kontroli i zmusza do błyskawicznej adaptacji. Blokowanie to podświadoma, instynktowna próba powrotu do tego, co znane, bezpieczne i przewidywalne.
Co mówi na to współczesna nauka: Dekady po publikacjach Johnstone’a, psychologia poznawczo-behawioralna (a zwłaszcza zyskujący dziś ogromną popularność nurt ACT – Terapia Akceptacji i Zaangażowania) z chirurgiczną precyzją opisała ten sam mechanizm jako Unikanie Doświadczeniowe (Experiential Avoidance). Wystarczy spojrzeć na nasze biura: kiedy ktoś rzuca szalony pomysł innowacji, a Ty natychmiast odpowiadasz: „U nas to na pewno nie zadziała” – to jest dokładnie to samo blokowanie, napędzane lękiem przed zmianą. Psychoterapeuci korzystają z tego w pracy z pacjentami/klientami, tam gdzie Keith widziała blokowanie, oni widzą schematy oporu przed własną zmianą.
Neurobiologia bezlitośnie to potwierdza. Każda nagła zmiana (zaskakująca oferta na scenie czy niespodziewany mail od szefa) aktywuje ciało migdałowate – nasz ewolucyjny radar zagrożeń. Dla pierwotnego mózgu utrata kontroli to sygnał równoznaczny ze spotkaniem drapieżnika. Ciało migdałowate dosłownie odcina obwody kory przedczołowej (odpowiedzialnej za logikę i kreatywność) i zmusza nas do reakcji obronnej: walki, ucieczki lub zamrożenia. Keith widział fizjologiczny lęk o przetrwanie tam, gdzie inni reżyserzy widzieli tylko brak talentu. To odkrycie jest samo w sobie niesamowite, ale to nie wszystko…
2. Status Behawioralny (W teatrze) vs. Embodied Cognition (W nauce)
Co odkrył Keith: Johnstone zauważył, że każda, nawet najbardziej błaha ludzka interakcja jest w gruncie rzeczy nieświadomą grą o status. Ale uwaga: wcale nie chodziło mu o stanowisko w firmie czy zasobność portfela. Odkrył, że status to coś, co się ROBI tu i teraz, używając swojego ciała i głosu.
Zdefiniował konkretne mikrozachowania: utrzymywanie płynnego kontaktu wzrokowego, bezruch głowy, powolny oddech (Wysoki Status) oraz uciekanie wzrokiem, nerwowe dotykanie szyi, gwałtowne potakiwanie (Niski Status). Osoby z olbrzymią charyzmą potrafią żonglować tymi statusami na zawołanie. Wyobraź sobie milczącą rozmowę o pracę: rekruter nie musi przypominać o władzy – wystarczy, że usiądzie w bezruchu, a Ty natychmiast zaczniesz nerwowo poprawiać krawat i oddawać mu pole. Właśnie rozegraliście klasyczną scenę statusową.
Co mówi na to współczesna nauka: Dziś to abecadło psychologii ewolucyjnej i badań nad ucieleśnionym poznaniem (embodied cognition). Ewolucjoniści, jak słynny badacz naczelnych Frans de Waal, potwierdzili, że w stadach szympansów to nie zawsze fizycznie największy samiec rządzi. Liderem staje się osobnik, który wykazuje najwyższy „spokój” nerwowy i nie ulega panice – wypisz wymaluj Wysoki Status według Johnstone’a.
Dodatkowo badania nad postawami ciała dowiodły, że kiedy świadomie przyjmujemy otwarte, spokojne pozycje, uruchamiamy w mózgu biologiczną pętlę zwrotną. Zaczynamy czuć się bezpieczniej i pewniej, a nasze otoczenie instynktownie odczytuje to jako sygnał autorytetu. Johnstone nie potrzebował skomplikowanych pomiarów; doskonale wiedział, jak „zhakować” biologię swoich zestresowanych uczniów, każąc im po prostu przestać mrugać i oddychać przeponą.
3. Wewnętrzny Cenzor (W teatrze) vs. Kora Przedczołowa (W skanerze fMRI)
Co odkrył Keith: Twierdził, że przez lata tresury społecznej w głowie każdego dorosłego człowieka osadza się Wewnętrzny Cenzor. Ten bezlitosny urzędnik skrupulatnie weryfikuje każdy nasz pomysł, zanim zdążymy wypowiedzieć go na głos.
To on szepcze: „Czy to jest mądre? Czy nie wyjdziesz na idiotę? Co pomyślą inni?”. Johnstone uważał, że zanim nasz pomysł przejdzie przez te filtry, staje się poprawny, nudny i płaski. Dlatego stworzył dziesiątki absurdalnych ćwiczeń, by „ogłupić” i ominąć cenzora. Zmuszał aktorów do krzyczenia pierwszych słów, jakie przyjdą im do głowy. Uważał, że tylko w stanie całkowicie zawieszonej oceny rodzi się prawdziwy geniusz i flow.
Co mówi na to współczesna nauka: Prawdziwy szok dla świata nauki przyszedł w 2008 roku. Dr Charles Limb, neurobiolog z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, włożył profesjonalnych muzyków jazzowych (a później raperów) do skanera fMRI i kazał im improwizować.
Co pokazały rozświetlone ekrany? Kiedy muzycy wchodzili w stan głębokiej improwizacji, badacze zaobserwowali drastyczny spadek aktywności w jednym konkretnym obszarze mózgu: grzbietowo-bocznej korze przedczołowej.
Za co odpowiada ten fragment? Za samokontrolę, ocenę moralną, hamowanie impulsów i martwienie się o to, jak postrzegają nas inni. Badanie Limba (szeroko później replikowane) to dosłowne, biologiczne ucieleśnienie Wewnętrznego Cenzora, o którym Johnstone pisał ponad 30 lat wcześniej! Nauka dowiodła, że fizjologicznym warunkiem improwizacji jest dosłowne, neuronalne „wyłączenie” oceniania samego siebie.
Czego nas to uczy?
Kiedy dziś czytam „Impro” Keitha Johnstone’a, nie widzę w nim tylko podręcznika dla aktorów. Widzę jeden z najwspanialszych traktatów o ludzkiej psychologii. Serio. Jeżeli masz przeczytać jedną książkę o impro, to przeczytaj którąś z dwóch książek Johonstone’a. Zwłaszcza, że „Impro for Storytellers” zostało przetłumaczone również na polski i jest wydane pod tytułem „Impro – Spontaniczne kreowanie świata„.
Ta miłość Keitha do eksperymentów i mieszania różnych dziedzin, całkowicie mnie kiedyś zaraziła (stąd też moje podążanie za ciekawością przy rozwijaniu Comedy Labu, moich warsztatów, autorskich narzędzi rozwojowych, czy po prostu mojej drogi życiowej). Keith nie potrzebował wielomilionowych grantów ani skanerów mózgu, by zrozumieć kluczowe prawdy o nas samych: że ewolucyjny lęk blokuje nasze życie, że mowa ciała precyzyjnie definiuje naszą pozycję w stadzie, a wyuczona samokontrola bezwzględnie zabija naszą kreatywność. Wystarczyło mu bardzo uważnie i z ogromną empatią patrzeć na ludzi. I to jest cudowne w swej prostocie.
Jeśli czujesz, że Twój własny Wewnętrzny Cenzor zbyt często przejmuje stery, że blokujesz zmiany ze strachu lub że tracisz autorytet przez nerwową mowę ciała – rozwiązaniem nie musi być czytanie kolejnego podręcznika o rozwoju osobistym.
Czasem najlepszym, co możesz dla siebie zrobić, jest wyjście na scenę i zagranie w grę. Teatr improwizacji to w rzeczywistości najbezpieczniejszy poligon doświadczalny dla naszego układu nerwowego. Bo, jak mawia dziś nowoczesna nauka, a jak zawsze wiedział Keith Johnstone – to w działaniu, w ciele i w relacji z drugim człowiekiem zachodzi najszybsza i najtrwalsza zmiana.
Chcesz poznać te fascynujące mechanizmy w praktyce i na własnej skórze poczuć, jak to działa? Zapraszam Cię na Warsztaty Praktycznej Improwizacji – poziom 1. Obiecuję, że wspólnie „wyłączymy” Twoją korę przedczołową w najbezpieczniejszy i najlepszy możliwy sposób 😛





