Czy szkoła zabija spontaniczność?

TL;DR: Szkoła uczy rzeczy potrzebnych, a przy okazji trzech lekcji, które potem utrudniają dorosłym spontaniczność: że błąd to kara, że liczy się wynik, a nie droga, i że ktoś zawsze ocenia. Żadne badanie nie dowodzi, że to szkoła tak ustawiła dorosłych. Są za to dobre dowody na pojedyncze mechanizmy: nagrody, oceny, pochwały i presję. Jest też kilka prostych rzeczy, które rodzic i nauczyciel mogą zmienić od jutra.
Szkoła zabija kreatywność. Szkoła zabija spontaniczność. Słyszysz to na konferencjach, czytasz w poradnikach, widzisz w memach. Szukasz prywatnych szkół, które zniwelują ten efekt. Zwykle ktoś kiwa głową i nikt nie pyta o dowody.
Ja zresztą też kiwałem. Nawet w 2013 roku napisałem na starym blogu, że nic tak nie zabija spontaniczności jak szkoła. Pisałem to z przekonaniem i bez jednego badania.
Dziś mam pytania. Co dokładnie miałaby zabijać? „Całą spontaniczność” czy pojedyncze nawyki, takie jak ocenianie, kara za błąd i nagroda za jedną dobrą odpowiedź? Czy polska szkoła jest pod tym względem gorsza od innych? Skąd wiemy, że dorosły, który boi się odezwać na spotkaniu, nauczył się tego w klasie, a nie w domu, w pracy albo od własnego charakteru? I czy ktoś w ogóle to zmierzył?
Sprawdziłem. Odpowiedź jest mniej efektowna niż hasło, za to bardziej przydatna. Zacznę od sali, bo stamtąd biorą się moje pytania.
Dorosłe strachy
Pierwsze ćwiczenie na pierwszych zajęciach. Dwie osoby, proste zadanie: jedna coś proponuje, druga to przyjmuje.
Zaczynają. I po każdej kwestii jedna z nich zerka na mnie.
Szybko, kątem oka. Jak uczeń, który właśnie oddał kartkę i sprawdza minę nauczyciela. Dobrze? Źle? Mogę dalej?
Nikt jej o to nie prosił. Nie ma stopni, nie ma widowni, nikt nic nie ocenia. A ona szuka aprobaty, jakby za chwilę miała dostać ocenę. To częste na pierwszych zajęciach.
Znasz to z własnego życia. Na spotkaniu sprawdzasz, czy wypada się odezwać. Piszesz wiadomość i kasujesz, bo zabrzmiała zbyt prosto. Masz pomysł, ale zanim go wypowiesz, zastanawiasz się, czy ktoś nie pomyśli, że się mądrzysz.
Skąd to się bierze? Od wielu lat zadaję sobie to pytanie i ciągle wraca do mnie ta sama odpowiedź: przynajmniej częściowo ze szkoły.
Zaraz wyjaśnię, dlaczego „częściowo”. To słowo jest w tym tekście kluczowe.
Pała za dobry tok myślenia
Rozwiązujesz zadanie z matematyki. Wzór dobry, kolejność dobra, pomysł dobry. W przedostatnim kroku mylisz się przy dodawaniu i wynik wychodzi zły.
Dostajesz zero. Albo czerwony krzyżyk przez całe zadanie.
Co z tego zapamiętujesz? Że jedna pomyłka potrafi przekreślić całą pracę. To, że rozumowanie było świetne, schodzi na dalszy plan.
Po kilku latach takiej nauki człowiek robi się ostrożny. Zanim coś powie, sprawdza. Zanim zadziała, upewnia się. Najlepiej w ogóle nie ryzykować, bo za ryzyko nikt nie daje punktów, a za pomyłkę kara przychodzi od razu.
Na zajęciach robimy coś odwrotnego. Kiedy ktoś się pomyli, podnosi ręce w górę i woła „Teee-Reeee!”. Cała grupa bije mu brawa, jakby skończył cyrkowy numer stulecia. Za pierwszym razem wygląda to na żart. Po dwóch minutach widać, że ludzie oddychają inaczej.
Co mówią o tym badania? Jest jedno ciekawe, choć niewielkie. Uczniowie klas piątych i szóstych dostawali zadania, a potem informację zwrotną w trzech wersjach: sam stopień, stopień z komentarzem albo sam komentarz. Najlepiej wypadli ci z samym komentarzem. Stopień z komentarzem dał wynik podobny do samego stopnia, czyli dopisany komentarz nie uratował sytuacji.
To jedno badanie, w jednej grupie wiekowej, więc nie róbmy z niego zasady. Ale zgadza się z tym, co widzę na sali, kiedy ktoś dostaje „ocenę” od grupy i od tej chwili gra już tylko pod nią.
Chcesz przećwiczyć to, o czym czytasz, zamiast tylko o tym przeczytać?
Zobacz karty do ćwiczenia
„Dobra robota, jesteś zdolny”
Druga lekcja jest subtelniejsza. Zwykle uczymy jej z dobrych intencji.
Dziecko przynosi rysunek. Dorosły mówi: „Jaki ty jesteś zdolny!”. Dziecko się cieszy. I przy okazji dowiaduje się, że ważne jest to, czy jest zdolne. To, co zrobiło, staje się mniej ważne.
W badaniu z końca lat 90. dzieci w wieku szkolnym dostały zadanie, a potem pochwałę. Jedne za inteligencję („jesteś w tym naprawdę dobry”), drugie za wysiłek („widać, że się starałeś”). Dzieci chwalone za inteligencję częściej wybierały cele, w których chodziło o to, by wypadły dobrze. Po porażce trudniej było im się podnieść i wypadały gorzej niż wcześniej.
Tu uczciwa uwaga, bo ten wątek lubi być sprzedawany jak cudowne lekarstwo. Duże analizy programów uczących „nastawienia na rozwój” dają skromne efekty. Największe badanie na reprezentatywnej próbie amerykańskich uczniów pokazało poprawę ocen głównie u słabszych uczniów, i to tam, gdzie klimat w klasie to wspierał. Nie ma tu cudownej formuły. Jest za to dobry powód, żeby zadać dziecku inne pytanie niż „jaką ocenę dostałeś/aś?”.
Podobnie jest z nagrodami. W analizie 128 eksperymentów obiecane z góry materialne nagrody za zrobienie ciekawego zadania obniżały potem chęć robienia go z własnej woli. Pochwała słowna działała odwrotnie. Badacze spierali się o interpretację, więc to nie jest prosty zakaz nagradzania. To sygnał, że nagroda dodana do czegoś, co dziecko lubiło robić samo z siebie, potrafi tę przyjemność zabrać.
W impro widzę to codziennie. Ktoś, kto gra, żeby wypaść dobrze, jest zablokowany. Ktoś, kto gra, bo go to bawi, ma dostęp do wszystkiego, co ma w głowie.
„Ktoś zawsze patrzy”
Trzecia lekcja to ta, od której zaczęliśmy.
W szkole ciągle ktoś ocenia: nauczyciel, koledzy, wyniki na tablicy, głośne odpytywanie. Tak jest zorganizowana i nie mam o to pretensji. Ciało zapamiętuje jednak, że odezwanie się przy innych jest ryzykiem.
Badania laboratoryjne pokazują, jak mocno działa taka sytuacja. W analizie ponad dwustu eksperymentów największy wzrost kortyzolu, hormonu stresu, dawały zadania, w których ktoś nas ocenia i nie mamy wpływu na wynik. To byli dorośli w laboratorium, nie dzieci w klasie, więc nie wyciągam stąd winy szkoły. Widać jednak, że „ktoś mnie ocenia” należy do najsilniejszych znanych wyzwalaczy stresu.
Presja psuje też samo wykonanie. W eksperymentach z golfem eksperci grali gorzej, kiedy zaczynali pilnować każdego ruchu. Znasz to z doświadczenia: zdanie, które przed chwilą wypowiedziałeś bez namysłu, plącze się, kiedy wiesz, że ktoś słucha.
A jak to wygląda w Polsce? W badaniu PISA z 2018 roku 54 procent polskich piętnastolatków zgodziło się, że gdy im się nie uda, martwią się, co pomyślą inni. Średnia krajów OECD wynosi 56 procent.
Ta liczba zaskakuje mnie bardziej niż jakakolwiek inna w tym tekście. Polska nie wypada gorzej niż reszta. Lęk przed oceną jest rozpowszechniony wszędzie, więc nie piszę tego tekstu przeciwko polskiej szkole. Piszę go, bo ten mechanizm da się zauważyć i da się z nim pracować.
A nauka na pamięć?
Tu muszę osłabić własną tezę, bo tak wychodzi z badań.
Odpytywanie z pamięci działa. W klasycznym eksperymencie studenci, którzy po przeczytaniu tekstu sprawdzali się z pamięci, po tygodniu pamiętali go wyraźnie lepiej niż ci, którzy czytali go jeszcze raz. To jeden z lepiej udokumentowanych wyników w psychologii uczenia.
Wkuwanie samo w sobie więc nie szkodzi. Szkodzi pamięć bez zrozumienia i bez możliwości zrobienia z nią czegoś po swojemu. Jak słownik, który zna wszystkie słowa i nie umie ułożyć zdania.
Jest tu jeszcze wątek, który pasuje do impro. W badaniach nad „produktywną porażką” uczniowie najpierw sami próbowali rozwiązać trudny problem, zanim nauczyciel pokazał im sposób. Zwykle im nie wychodziło. A potem lepiej radzili sobie z nowymi zadaniami. Analiza ponad pięćdziesięciu badań daje efekt umiarkowany, choć u młodszych dzieci wynik wychodził odwrotnie.
Brzmi znajomo? Najpierw działasz, potem uczysz się, co zadziałało. Tak wygląda impro.
Czego nie wiadomo
Teraz najważniejsza część.
Nie znalazłem żadnego badania, które dowodziłoby, że szkoła powoduje u dorosłych lęk przed oceną albo odbiera im spontaniczność. Takiego eksperymentu nie da się etycznie zrobić. Nie można losowo przydzielić dzieci do szkoły albo jej braku i obserwować ich przez dwadzieścia lat.
Mam pojedyncze mechanizmy: nagrody, oceny, presję, pochwały. Każdy ma swoje dowody i swoje zastrzeżenia. Złożenie ich w jedną tezę, że szkoła ubocznie uczy poprawności, jest moją hipotezą trenera. Opieram ją na tym, co widzę na sali, i na badaniach o poszczególnych elementach. Faktem udowodnionym ta teza nie jest.
Są dwie rzeczy, które możesz usłyszeć, a których nie powtarzam.
Pierwsza: że 98 procent pięciolatków to geniusze, a po szkole zostaje 2 procent. Ta statystyka krąży po internecie od lat. Jedynym źródłem jest popularna książka. Nie ma recenzowanej publikacji, opisu metody ani opisu próby.
Druga: że dzieci tracą kreatywność w czwartej klasie. Torrance faktycznie zauważył w latach 60. spadek wyników testów twórczego myślenia w tym wieku, ale u części dzieci. U innych wyniki rosły. Analiza z 2011 roku pokazująca spadek wyników takich testów od lat 90. opisuje trend w czasie, a przyczyny nie wskazuje. Mogły go wywołać zmiany kulturowe, media albo sposób testowania.
Kiedy więc ktoś mówi „badania pokazały, że szkoła zabija kreatywność”, warto zapytać: które?
A co ze szkołami, które robią inaczej?
Pytanie nasuwa się samo: skoro zwykła szkoła ma te wady, to może szkoły alternatywne?
Przejrzałem badania o Waldorfie i Montessori. Wynik jest mniej efektowny, niż bym chciał.
Szkoły waldorfskie w młodszych klasach zwykle odkładają testy i stawiają na zabawę, rysunek i sztukę. Badań jest niewiele, są małe i nie zgadzają się ze sobą. Dwa badania na grupach po sześćdziesięcioro dzieci wskazują, że dzieci z Waldorfu wypadają lepiej w testach kreatywności i w rysunku. Jedno słowackie nie znalazło różnic. Rodzice wybierający Waldorf różnią się od reszty (wykształceniem, wartościami, tym, że zwykle za szkołę płacą), więc nie wiadomo, czy to zasługa szkoły, czy rodziny. Część badań pochodzi z ośrodków związanych z samym ruchem. Wyników z Waldorfu nie traktowałbym jako dowodu na cokolwiek. Natomiast prywatnie jako dorosła osoba, która ma w sobie artystyczną część, sam chciałbym chodzić do takiego miejsca jako dzieciak. (Ba nawet jako dorosły, bym się tam pewnie dobrze bawił ;))
Montessori ma znacznie lepszą bazę. W Stanach kilka badań wykorzystało losowanie miejsc w publicznych szkołach Montessori. To rzadkość: dzieci, które wygrały miejsce, porównano z tymi, które go nie dostały, a rodzice w obu grupach chcieli tej szkoły. Dzieci z Montessori wypadały lepiej w nauce i w rozumieniu innych ludzi. Przegląd z 2023 roku (32 badania) daje efekty od małych do umiarkowanych, głównie we wczesnej edukacji. Z tego nie wynika, że któryś element tej pedagogiki obniża lęk przed oceną. Wynika tylko, że szkoła zbudowana inaczej może uczyć co najmniej tak dobrze jak zwykła.
Co z tego dla Ciebie jako rodzica? Szkoły cudownej nie ma. Ważniejsza od etykiety jest klasa Twojego dziecka i Twój dom.
Co możesz zmienić od jutra
Wracam do impro. Nie mam badań, że poniższe rzeczy chronią przed lękiem przed oceną. Mam zasady, które działają na sali, i kilka badań potwierdzających pojedyncze elementy.
Pytaj o drogę, nie o wynik. Zamiast „ile dostałeś?” zapytaj „co Cię dziś zaskoczyło?”, „co Ci nie wyszło i czego się z tego dowiedziałeś?”, „jak do tego doszedłeś?”. Dziecko szybko zrozumie, że rozmowa jest o myśleniu, a liczba schodzi na drugi plan.
Chwal wysiłek i konkretny sposób. Zamiast „jesteś zdolny” powiedz „widzę, że wypróbowałeś trzy sposoby, zanim wybrałeś ten”. To zdanie niesie informację, a „jesteś zdolny” niesie ocenę.
Pokazuj własne błędy. Powiedz dziecku, że się pomyliłeś i jak to zauważyłeś. Keith Johnstone, autor „Impro”, miał na pieńku z brytyjską szkołą między innymi dlatego, że dorosły zawsze miał w niej rację. Dziecko, które widzi dorosłego uśmiechającego się do własnej pomyłki, uczy się, że pomyłkę da się przeżyć.
Oddziel naukę od oceny. Niech czasem coś będzie tylko do spróbowania. Rysunek bez komentarza, wymyślanie historii bez poprawiania. Wynik nie musi istnieć.
Pozwól na wygłupy. Zabawa bez celu, wygłupy, absurd. W moim starym wpisie napisałem, że szkoła każe być poważnym jak atak serca. Nie wszyscy nauczyciele tak robią, ale ten komunikat krąży po klasach. Dzieci potrzebują miejsca, w którym absurd nie jest przewinieniem.
Nie bądź zawsze tym, który ma rację. Kiedy na zajęciach widzę, że ktoś ciągle zerka na mnie po aprobatę, mówię wprost: to ja nie wytłumaczyłem wystarczająco dobrze*. Taki ruch zdejmuje z uczestnika ciężar. Rodzic i nauczyciel mogą robić to samo.
*albo wręcz zachęcam uczestnika do obniżania mojego statusu, gdy na mnie patrzy – kto to widział na zajęciach, pewnie długo tego nie zapomni ;)
Trzy gry do wypróbowania w domu lub w klasie
„Teee-Reeee!” Zasada jak u nas: ktoś się pomyli, podnosi ręce i woła „Teee-Reeee!”, wszyscy biją brawo. Zaczynaj od własnych pomyłek. Dzieci szybko zaczynają robić to same.
„Tak, i…” Jedna osoba mówi zdanie, na przykład „Polećmy na Księżyc”. Druga odpowiada „Tak, i…” i dodaje coś od siebie. Nie wolno mówić „nie” ani „ale”. Po minucie powstaje historia, której nikt nie zaplanował.
Historia słowo po słowie. Opowiadacie jedną historię, każdy mówi jedno słowo. Poprawnej wersji nie ma. Najlepsze historie wychodzą absurdalne.
Za takim podejściem stoi pomysł, który badacz edukacji Keith Sawyer nazwał „zdyscyplinowaną improwizacją” w nauczaniu: dobra lekcja ma ramę, ale nie ma scenariusza, a nauczyciel reaguje na to, co dzieje się w klasie. To rama teoretyczna, nie dowód skuteczności, więc pokazuję ją jako ciekawy kierunek, który często sam stosuję w pracy z dorosłymi.
Jeśli jesteś już dorosły
Wszystko, co napisałem, dotyczy dzieci. Większość osób czytających ten tekst to jednak dorośli, którzy mają tę „szkolną” warstwę w sobie od lat.
Da się ją poluzować. Sam wgląd nie wystarczy: wiedza, że boisz się oceny, nie wyłączy odruchu zerkania na prowadzącego. To ćwiczy się ciałem, w małych dawkach, w bezpiecznym miejscu.
Na zajęciach uczymy najpierw przyjmować pomyłkę jak prezent. Potem odwracamy szkolne zasady. Zamiast poprawnej odpowiedzi szukamy pierwszej. Zamiast być najlepszym, bądź oczywisty. Daj sobie prawo do bycia przeciętnym. Zamiast analizować, zareaguj.
Jeśli chcesz tego spróbować, zacznij od warsztatów praktycznej improwizacji. A jeśli interesuje Cię sama spontaniczność, napisałem o niej osobne hasło w Bazie Wiedzy.
Więc: czy polska szkoła zabija spontaniczność?
Uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo, a hasło moim zdaniem na pewno jest za mocne, chociaż kiedyś z automatu sądziłem inaczej, bo było to dla mnie wygodne.
Wiadomo kilka mniejszych rzeczy. Oceny bez komentarza, pochwały za zdolności i obiecane nagrody potrafią odbierać chęć próbowania. Presja psuje wykonanie. Lęk przed oceną jest powszechny: 54 procent polskich piętnastolatków martwi się, co pomyślą inni, gdy im się nie uda. Średnia OECD to 56 procent. Dwa punkty niczego tu nie rozstrzygają, więc polska szkoła nie wypada na tym tle gorzej, ale też nie wypada wyraźnie lepiej.
Nie wiadomo natomiast, ile z tego zostaje w dorosłym człowieku i czy szkoła ma w tym największy udział. Tego nikt rzetelnie nie zbadał i raczej nie zbada.
Mam za to obserwację z sali. Wystarczy kilka minut „Teee-Reeee!”, żeby ludzie zaczęli oddychać inaczej. To nie dowód, tylko powód, żeby zamiast szukać winnych zapytać, kto dziś pozwala się pomylić. Ty możesz zacząć od siebie.
Jedna rzecz na dziś
Dziś wieczorem zapytaj kogoś bliskiego: „Co Ci dzisiaj nie wyszło i czego się z tego dowiedziałeś?”. Najlepiej dziecko. Jeśli go nie masz, zadaj to pytanie sobie.
Zwróć uwagę, czy odpowiesz od razu, czy najpierw sprawdzisz, jaka będzie reakcja.
Skąd to wiem23 źródła
DOI sprawdziłem w Crossref (tytuł, autorzy, rok się zgadzają). Pod każdą pozycją piszę, co badanie faktycznie wykazało.
Nagrody a motywacja
- Deci, Koestner, Ryan (1999), Psychological Bulletin. https://doi.org/10.1037/0033-2909.125.6.627 — analiza 128 eksperymentów; oczekiwane nagrody materialne obniżały motywację wewnętrzną (d od −0,28 do −0,40), pochwała słowna ją podnosiła.
Oceny a komentarze
- Butler (1988), British Journal of Educational Psychology. https://doi.org/10.1111/j.2044-8279.1988.tb00874.x — jedno badanie z losowaniem klas V–VI; losowano klasy, nie uczniów.
Pochwała za zdolności a za wysiłek; nastawienie na rozwój
- Mueller, Dweck (1998), Journal of Personality and Social Psychology. https://doi.org/10.1037/0022-3514.75.1.33 — pochwała za inteligencję: więcej celów wynikowych, mniejsza wytrwałość po porażce, gorsze wyniki po porażce; uczniowie klas V, USA.
- Sisk i in. (2018), Psychological Science. https://doi.org/10.1177/0956797617739704 — dwie analizy, efekty ogólnie słabe.
- Yeager i in. (2019), Nature. https://doi.org/10.1038/s41586-019-1466-y — reprezentatywna próba amerykańskich uczniów; efekt w podgrupie słabszych uczniów, zależny od klimatu klasy.
Ocena społeczna i presja
- Dickerson, Kemeny (2004), Psychological Bulletin. https://doi.org/10.1037/0033-2909.130.3.355 — analiza 208 badań laboratoryjnych, dorośli.
- Baumeister (1984), Journal of Personality and Social Psychology. https://doi.org/10.1037/0022-3514.46.3.610
- Beilock, Carr (2001), Journal of Experimental Psychology: General. https://doi.org/10.1037/0096-3445.130.4.701 — golf.
- OECD, PISA 2018 Results (Volume III), https://doi.org/10.1787/acd78851-en, oraz Poland — Country Note, s. 8: 54% polskich uczniów, średnia OECD 56%. Samoopis, przekrój; nie wskazuje przyczyny.
Pamięć i błąd
- Roediger, Karpicke (2006), Psychological Science. https://doi.org/10.1111/j.1467-9280.2006.01693.x — studenci, tekst prozą.
- Sinha, Kapur (2021), Review of Educational Research. https://doi.org/10.3102/00346543211019105 — analiza 53 badań, g = 0,36; autor teorii jest współautorem pracy; u młodszych dzieci wynik odwrotny.
Kreatywność dzieci (ostrożnie)
- Torrance (1968), Gifted Child Quarterly. https://doi.org/10.1177/001698626801200401 — spadek u części dzieci, u innych wzrost.
- Kim (2011), Creativity Research Journal. https://doi.org/10.1080/10400419.2011.627805 — trend czasowy, nie przyczyna.
- „98% pięciolatków to geniusze” (Land i Jarman): brak publikacji recenzowanej. Nie cytuję.
Szkoły alternatywne
- Lillard, Else-Quest (2006), Science. https://doi.org/10.1126/science.1132362 — losowanie miejsc, jedna szkoła. Autorzy wyników opisanych wyżej nie czytałem w pełnym tekście.
- Lillard i in. (2017), Frontiers in Psychology. https://doi.org/10.3389/fpsyg.2017.01783 — losowanie, dwie szkoły, 141 dzieci.
- Randolph i in. (2023), Campbell Systematic Reviews. https://doi.org/10.1002/cl2.1330 — przegląd 32 badań; efekty małe do umiarkowanych.
- Kirkham, Kidd (2015), Journal of Creative Behavior. https://doi.org/10.1002/jocb.83 — Waldorf, N = 60.
- Cox, Rowlands (2000), British Journal of Educational Psychology. https://doi.org/10.1348/000709900158263 — Waldorf, N = 60.
- Szobiová (2014/2015), Acta Technologica Dubnicae. https://doi.org/10.1515/atd-2015-0002 — brak różnic w kreatywności.
Improwizacja i edukacja
- Sawyer (2004), Educational Researcher. https://doi.org/10.3102/0013189×033002012 — rama teoretyczna, nie dowód skuteczności.
- Felsman, Seifert, Himle (2019), The Arts in Psychotherapy. https://doi.org/10.1016/j.aip.2018.12.001 — jedna grupa, przed i po, bez kontroli.
- Felsman i in. (2023), The Arts in Psychotherapy. https://doi.org/10.1016/j.aip.2022.101985 — j.w. Wyniki obu prac znam z opisu w naszej Bazie Naukowej, nie z pełnych tekstów.
Pominąłem celowo: Gray (2011) o upadku swobodnej zabawy (korelacje trendów, brak DOI) i dane o Waldorfie z raportów nierecenzowanych.
Michał Mącznik
Prowadzę warsztaty od 2007 roku, praktyczną improwizację od 2009 — wtedy w Polsce nie było od kogo się jej nauczyć, więc uczyłem się na własnych salach. Współautor „Praktycznej Improwizacji". Piszę o statusie, spontaniczności i tym, co naprawdę wynika z badań.
WPI — Warsztaty Praktycznej Improwizacji, Poziom 1
Osiem spotkań w Krakowie, w małej grupie. Praktyka, nie teoria — ćwiczysz na żywo to, o czym czytasz.
Zostały 4 miejsca
★★★★★
„Po trzech spotkaniach przestałam układać zdania w głowie, zanim je powiem.”
Nina · absolwentka WPI P1
Tych dwóch sekund nie skrócisz czytaniem
Potrzebujesz sali, grupy i kogoś, kto patrzy. Osiem spotkań w Krakowie — od tego zaczyna każdy, kto tu trafia.
Czytaj dalej
- 7 października, 202616,7 min
TL;DR: Szkoła uczy rzeczy potrzebnych, a przy okazji trzech lekcji, które potem utrudniają dorosłym spontaniczność: że błąd to kara, że liczy się wynik, a nie droga, i że ktoś zawsze ocenia. Żadne badanie nie dowodzi, że to szkoła tak ustawiła dorosłych. Są za to dobre dowody na pojedyncze mechanizmy: nagrody, oceny, pochwały i presję. Jest też kilka prostych rzeczy, które rodzic i nauczyciel mogą zmienić od jutra.Szkoła zabija kreatywność. Szkoła [...]
- 5 października, 202616,7 min
Co badania mówią o tym, jak odbiera nas głos: wysokość, tempo, pauzy i przerywanie. Przegląd badań z perspektywy zachowań statusowych.
- 9 września, 202613,1 min
Wracasz z randki i układasz sobie w głowie raport z porażki. Nie zażartowałeś ani razu tak, jak żartujesz przy znajomych. Nie zadałeś tego jednego pytania, które naprawdę cię ciekawiło — poszło bezpieczne „i co robisz zawodowo?”. Historia, którą opowiadasz przy stole tak, że ludzie się śmieją, wyszła w wersji skróconej, żeby nie zająć za dużo czasu. Przez półtorej godziny siedziała tam wersja ciebie ustawiona na „nie zepsuć” — i [...]
- 7 września, 202610,3 min
— Dobra, ale co ja mam z tym zrobić w poniedziałek? To pytanie padło na Impro Labie, w środku wieczoru, po ćwiczeniu, które akurat wyszło wszystkim rewelacyjnie. Sala rozgrzana, ludzie się śmiali, ktoś powiedział, że pierwszy raz od dawna nie sprawdzał w głowie, jak wypada. I wtedy padło to pytanie: co z tym zrobić w poniedziałek rano, przy biurku, bez dwudziestu osób obok i beze mnie, stojącego z boku [...]
- 1 września, 20268,6 min
Znasz to zdanie, którego nie powiedziałeś. Ktoś na spotkaniu rzuca temat, ty masz odpowiedź — dobrą, celną, twoją. I zanim ją wypuścisz, sprawdzasz. Czy na pewno pasuje. Czy nie zabrzmi głupio. Czy ktoś nie pomyśli, że się wymądrzasz. Sprawdzenie trwa dwie sekundy. Po dwóch sekundach rozmowa jest już gdzie indziej. Czterdzieści minut później ktoś inny mówi prawie to samo. Mniej precyzyjnie, ale mówi. Ludzie kiwają głowami, ktoś się śmieje, temat [...]
- 28 sierpnia, 20269,7 min
Przy ADHD paraliż rzadko bierze się z nadmiaru opcji. Zwykle wiesz dokładnie, co masz zrobić — i nie możesz tego uruchomić. To problem z przełączeniem uwagi z myślenia na działanie, nie z podjęciem decyzji. Dlatego rady w stylu „rozbij na mniejsze kroki" i „zrób listę" często pogarszają sprawę: dokładają kolejną rzecz do zainicjowania. Działa co innego — bodziec z zewnątrz zamiast decyzji w środku. Był taki okres w moim [...]