BLOG – PRAKTYCZNA IMPROWIZACJA

Jak pokochać siebie? Naukowy przewodnik po miłości własnej
RSD i ADHD: Jak przestać bać się krytyki? Technika TeeReee!

Zdejmij zbroję eksperta. Dlaczego ludzie nie ufają ideałom (i kochają Twoje wpadki)?

Otwierasz LinkedIn lub Instagram. Przewijasz tablicę. Co widzisz?

Wszyscy są „wizjonerskimi liderami” lub „ludźmi sukcesu”. Wszyscy wstają o 5:00 rano, piją matchę, po czym z uśmiechem na ustach skalują swoje biznesy, ratują świat i spędzają perfekcyjny czas z rodziną na Malediwach. Każdy post, każde zdjęcie to niekończące się pasmo sukcesów, głębokich refleksji i nieomylnych decyzji.

A teraz zatrzymaj się i pomyśl: co czujesz, kiedy to czytasz? Podziw? Motywację? Prawdopodobnie czujesz lekkie mdłości, narastający stres i to podskórne, instynktowne poczucie, że coś tu śmierdzi fałszem.

Witamy w erze Zbroi Eksperta. Zakładamy ją, bo gdzieś po drodze uwierzyliśmy, że na scenie biznesu (i w życiu prywatnym) musimy być nieskazitelni. Wydaje nam się, że jeśli pokażemy jakąkolwiek słabość, otoczenie natychmiast nas odrzuci.

Problem polega na tym, że w tej ciężkiej, lśniącej zbroi nie da się swobodnie oddychać. Nie da się w niej nawiązywać autentycznych relacji i budować zaufania. Co najgorsze – ta zbroja wcale nie buduje Twojego autorytetu. Ona go bezlitośnie zabija.

Dlaczego ideały są podejrzane? (Od sali konferencyjnej po pierwszą randkę)

Człowiek, który zawsze ma rację, nigdy się nie myli i jest wiecznie perfekcyjnie przygotowany, podświadomie stawia się wyżej od innych. Komunikuje otoczeniu bardzo prosty komunikat: „Jestem od was lepszy”.

Nasz gadzi mózg tego nienawidzi. Ktoś, kto nie ma słabych punktów, wydaje się nam nieludzki, niedostępny, a w skrajnych przypadkach – po prostu niebezpieczny. Nie potrafimy wejść z nim w prawdziwą relację, bo ciągle boimy się oceny. Stajemy się przy nim spięci i pilnujemy każdego swojego słowa. Dopóki stoisz na piedestale, jesteś sam (to dosłownie zachowania statusowe w praktyce)

Wyobraź sobie pierwszą randkę. Siadasz naprzeciwko osoby, która jest perfekcyjnie ubrana. Bezbłędnie wypowiada się o sztuce, odnosi same sukcesy w pracy, ma idealną cerę i zna na pamięć roczniki win. Co czujesz? Zapewne kulisz się w sobie. Zaczynasz nerwowo pilnować, żeby nie użyć złego widelca albo nie palnąć głupoty. Jesteś w potężnym stresie.

Ale co się dzieje, gdy ta sama, „idealna” osoba nagle opowiada, jak w drodze na randkę zgubiła się w Google Maps i weszła do złej restauracji? Albo gdy niechcący rozbija szkło i szczerze się z tego śmieje?

Napięcie pęka razem ze szkłem. Wypuszczasz powietrze z płuc. Dystans znika, a Ty nagle czujesz do niej ogromną sympatię. Dociera do Ciebie: Ona/On też jest człowiekiem.

Ludzie po prostu nie ufają plastikowym figurom. Ufają ludziom z krwi i kości. Z bliznami, pomyłkami i plamą po kawie na białej koszuli.

Efekt Potknięcia: Dlaczego lubimy tych, którzy się mylą?

Nie musisz wierzyć mi na słowo, dowodzi tego twarda psychologia. W 1966 roku wybitny badacz Elliot Aronson przeprowadził słynny eksperyment. Odtworzył studentom nagrania z przesłuchań kandydatów do bardzo wymagającego teleturnieju.

  • Kandydat A odpowiadał na 92% pytań bezbłędnie, miał świetne oceny i był kapitanem drużyny. Istny ideał.
  • Kandydat B miał przeciętne wyniki i wypadał bardzo średnio.

Kogo badani uznali za bardziej „sympatycznego”? Oczywiście Kandydata A. Z natury lubimy i podziwiamy ludzi kompetentnych. Ale wtedy Aronson dodał do eksperymentu haczyk. Na końcu nagrania Kandydat A (Ideał) wylewał na siebie filiżankę gorącej kawy i kompromitująco krzyczał: „O rany, wylałem kawę na nowy garnitur!”.

Co się stało? Sympatia do Kandydata A wystrzeliła w kosmos. Kiedy genialny, niedostępny ekspert popełnił drobną, głupią gafę, dystans nagle zniknął. Stał się „jednym z nas”.

(Dla ciekawskich: Aronson sprawdził też, co się stanie, gdy kawę wyleje na siebie przeciętny Kandydat B. Efekt? Sympatia do niego drastycznie spadła. Grupa uznała go po prostu za irytującego niezdarę).

Nauka nazywa to zjawisko Efektem Potknięcia (Pratfall Effect). Pokazuje ono bezlitośnie, że jeśli masz kompetencje i wiedzę (zbudowałeś autorytet), przyznanie się do wpadki lub błędu wcale nie niszczy Twojego wizerunku – ono drastycznie zwiększa Twoją charyzmę i zaufanie do Ciebie.

Chowanie głowy w piasek czy uśmiech dystansu?

Przypomnij sobie, co się dzieje, gdy na spotkaniu zarządu zapominasz, co miałeś powiedzieć, gdy w towarzystwie całkowicie psujesz puentę żartu, albo gdy na ulicy potykasz się o własne nogi.

Twój układ nerwowy wpada w panikę. W ułamku sekundy uciekasz z „tu i teraz” do swojej głowy. Wewnętrzny głos zaczyna krzyczeć: „Ale z ciebie idiota! Wszyscy to widzieli!”. Masz ochotę zapaść się pod ziemię. Zaczynasz się kulić, pocić i mamrotać gorączkowe przeprosiny. Albo – co gorsza – udajesz, że nic się nie stało i ze sztywną twarzą kontynuujesz, jakbyś połknął kij od szczotki. Ludzie dookoła to czują i czują się z tym fatalnie. Współczują Ci, ale jednocześnie napięcie w pomieszczeniu staje się nie do zniesienia.

Istnieje na to jedno, radykalne i uwalniające lekarstwo z desek teatru improwizowanego.

Kiedy popełniasz błąd, przestań go ukrywać. Wyciągnij go na środek. Rozłóż ręce, uśmiechnij się szeroko i powiedz na głos:

„Tak, właśnie wylałem na siebie kawę. Moja elegancja osiągnęła dziś absolutny szczyt”.

Albo na spotkaniu networkingowym:

„Słuchajcie, miałem w głowie genialne, mądre zdanie na początek, ale właśnie wyleciało mi z głowy z nerwów. Cześć, jestem Michał”.

Co się wtedy dzieje? Zamiast potwornej, niezręcznej ciszy, sala (lub Twój rozmówca) po prostu się uśmiechnie. W ułamku sekundy pokazujesz, że masz do siebie gigantyczny dystans i w pełni panujesz nad sytuacją.

Paradoksalnie: zrzucając zbroję eksperta i z uśmiechem przyznając się do błędu, udowadniasz, że masz największy autorytet i pewność siebie w całym pomieszczeniu. Udowadniasz, że wpadka nie jest w stanie Cię złamać.

Wyzwanie na dziś

Przestań pisać kolejne posty o tym, jaki jesteś genialny i poukładany. Przestań udawać przed nowo poznanymi ludźmi, że Twoje życie to niekończące się pasmo sukcesów.

Następnym razem, gdy zaliczysz wpadkę, zrobisz literówkę w tytule prezentacji, zapomnisz imienia osoby, z którą rozmawiasz, albo powiesz coś głupiego – nie zapadaj się pod ziemię.

Uśmiechnij się do własnego błędu. Odsłoń ludzką twarz. Zobaczysz, jak ogromną ulgę poczujesz Ty sam, i jak błyskawicznie zmniejszy się dystans między Tobą a ludźmi w Twoim otoczeniu.

Twoja zbroja zaczyna uwierać?

Czytanie o tym to jedno, ale żeby przestać panikować w stresujących sytuacjach, musisz przetrenować to w praktyce.

Jeśli chcesz uciszyć głos w głowie, który każe Ci być zawsze „profesjonalnym i idealnym”, i nauczyć się radykalnej akceptacji swoich błędów – zapraszam Cię na Warsztaty Praktycznej Improwizacji (WPI).

Na sali treningowej stworzymy dla Ciebie bezpieczne, wolne od oceny środowisko. Pokażemy Ci, co się dzieje, kiedy wychodzisz do ludzi bez perfekcyjnego scenariusza i… przeżywasz to, doskonale się bawiąc. Odzyskasz kontakt z otoczeniem i zaczniesz działać swobodnie, bez paraliżującego stresu.

Gotowy przejąć kontrolę nad swoimi reakcjami? 👉 Sprawdź terminy i dołącz do nas

Podziel się tym wpisem na swoich social mediach!

O autorze: Michal Macznik

Michał Mącznik – Trener z 18-letnim doświadczeniem, specjalista od Praktycznej Improwizacji i komunikacji. Założyciel i prezes Comedy Lab. Improwizator sceniczny. Łączy techniki impro z psychologią i nauką, dostarczając świeżą jakość w rozwoju osobistym.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis lub w jakiś sposób Ci pomógł, możesz mi w zamian postawić kawę przez BuyCoffe.to 😉