BLOG – PRAKTYCZNA IMPROWIZACJA

Kiedy wiatr porywa Ci namiot (i plany). Dlaczego szukanie dyskomfortu, buduje elastyczność?
Wizjoner bez fartucha. Jak ojciec improwizacji przewidział współczesną psychologię?

Sztuka (nie)czucia. Kiedy warto odciąć się od emocji, a kiedy to najgorszy pomysł?

Współczesna psychologia, nurt self-care i szeroko pojęty rozwój osobisty powtarzają jak mantrę: „Bądź autentyczny”, „Poczuj to”, „Nie tłum w sobie emocji”, „Płacz, jeśli masz ochotę”. I co do zasady – zgadzam się z tym w 100%. Baaa, sam przecież tego uczę na moich warsztatach. Akceptuj swoje emocje, ponieważ to bezcenne informacje i drogowskazy.

Ale wyobraź sobie chirurga, który w trakcie skomplikowanej operacji na otwartym sercu zaczyna płakać nad losem pacjenta i drżą mu ręce ze wzruszenia. Tutaj pewnie pojawiają się wam „przebitki” z filmów o chirurgach, gdzie lekarz chce uratować swojego bliskiego. Albo pilota samolotu, który wpada w panikę podczas turbulencji, bo jest „w pełnym kontakcie ze swoim lękiem” i chce być autentyczny wobec pasażerów. Albo improwizatora, który po nieudanej scenie obraża się na swoją grupę, siada na brzegu sceny i odmawia dalszej gry, bo ktoś go zablokował i „czuje głęboki smutek i odrzucenie”. Pewnie te przykłady mogą się wydać zabawne. A wiecie dlaczego są zabawne? Bo są nieadekwatne do sytuacji (co wywołuje zapewne uśmiech, śmiech lub przynajmniej konsternację).

Prawda, o której rzadko się mówi, jest taka, że umiejętność świadomego odcięcia się od emocji jest tak samo ważna, jak umiejętność ich czucia. To nie jest wada – to narzędzie przetrwania. Kluczem do zdrowia psychicznego nie jest bycie w ciągłym, intensywnym czuciu, ale elastyczność – wiedza KIEDY, W JAKIM CELU i NA JAK DŁUGO to robisz.

Jako, że ostatnio w kilku rozmowach w różnych kontekstach ten temat do mnie powracał, to dziś o tym, jak używać „emocjonalnego wyłącznika” w sposób, który Ci służy, a nie niszczy, i dlaczego śmiech jest najlepszym, ewolucyjnym zaworem bezpieczeństwa. Powiem więcej. Sam w życiu przechodziłem przez różne skrajne fazy i odbijałem się od totalnego odcinania się od emocji w trakcie trudnych sytuacji i depresji, do drugiej skrajności, czyli totalnego akceptowania swoich uczuć i bycia zalewanym przez emocje. Więc również na własnej skórze poczułem jakie są korzyści i straty, każdego z tych stanów. Ale też z wiekiem nauczyłem się jak znaleźć u siebie złoty środek. I tak, da się tego nauczyć. Co prawda nie jest, to proste i szybkie, ale na pewno można nad tym pracować.

Kiedy WARTO się odciąć? (Tryb Zadaniowy i Dysocjacja Adaptacyjna)

W psychologii nazywamy to dysocjacją adaptacyjną, „zimną krwią” lub kompartmentalizacją (mega trudne słowo, więc w uproszczeniu: szufladkowaniem). To stan, w którym Twój mózg – często automatycznie, w obronie przed przeciążeniem – przełącza wajchę z „czucia” na „działanie”. Kora przedczołowa przejmuje stery, wyciszając ciało migdałowate.

Warto (a nawet dobrze) skorzystać z tego mechanizmu, gdy:

  1. Działasz w nagłym kryzysie: Gdy pęka rura i zalewa mieszkanie, ktoś mdleje na ulicy albo sypie się kluczowy projekt na 5 minut przed deadline’em. Wtedy emocje (strach, panika, rozpacz) są tylko „szumem informacyjnym”. Musisz wejść w tryb robota: Diagnoza -> Decyzja -> Działanie. W tym momencie dostęp do zasobów logicznych jest ważniejszy niż dostęp do wrażliwości.
  2. Pełnisz rolę lidera lub opiekuna: Gdy Twoje dziecko rozbija kolano i krzyczy z bólu, Twój własny strach czy współczucie muszą zejść na drugi plan. Twoim zadaniem jest dać mu poczucie bezpieczeństwa. Jeśli Ty wpadniesz w histerię, dziecko straci oparcie. Twoje emocje nie mogą zalać osoby, której masz pomóc. Lider w czasie burzy nie może biegać po pokładzie i krzyczeć, że wszyscy zginą – nawet jeśli tak czuje. Lepiej się odciąć.
  3. Wymaga tego profesjonalizm: Na scenie, podczas negocjacji czy na spotkaniu zarządu, trema, złość na kolegę czy prywatne smutki muszą zostać „zaparkowane”. W impro to po prostu „granie do końca”, nawet jeżeli długa forma wykrzaczyła się już w połowie. Widza nie interesuje, że masz gorszy dzień. Wchodzisz w rolę i dostarczasz wartość. To nie jest fałsz – to jest warsztat.

Haczyk: Dług Emocjonalny

To odcięcie musi być jednak świadome i tymczasowe. Działa to jak karta kredytowa. Bierzesz „kredyt energetyczny” od swoich emocji:

„Nie czuję tego teraz, żeby móc działać i przetrwać, ale obiecuję sobie, że wrócę do tego wieczorem”.

Jeśli nie spłacisz długu (nie popłaczesz, nie wykrzyczysz się, nie przegadasz tematu po fakcie), odsetki urosną do rozmiarów, które Cię zniszczą.

A co, gdy świat się wali? (Depresja, Żałoba i Przetrwanie)

Jest jeszcze jeden, bardzo specyficzny rodzaj odcięcia. To sytuacja, w której Twój wewnętrzny świat płonie (śmierć bliskiej osoby, głęboka depresja, trauma), a świat zewnętrzny wciąż wymaga od Ciebie funkcjonowania: musisz iść do pracy, nakarmić dzieci, zapłacić rachunki. Wtedy odcięcie emocji nie jest wyborem taktycznym. Jest mechanizmem przetrwania.

Psycholodzy nazywają to „funkcjonalnym zamrożeniem”. Twoja psychika, wiedząc, że pełne przeżywanie bólu w tym momencie uniemożliwiłoby Ci wstanie z łóżka, „znieczula Cię”. Działasz na autopilocie. Robisz zakupy, odpisujesz na maile, uśmiechasz się do klientów, a w środku jesteś pusty lub martwy.

Czy to jest złe?

Nie. W fazie ostrego kryzysu to często jedyne, co trzyma Cię przy życiu. To jak morfina podana na polu walki – nie leczy rany, ale pozwala dojść do punktu opatrunkowego.

Gdzie jest pułapka?

Pułapka pojawia się wtedy, gdy „autopilot” staje się jedynym trybem, a Ty uznajesz, że „już sobie poradziłeś”, bo przecież pracujesz i funkcjonujesz. To znieczulenie ma datę ważności. Żałoba czy depresja upchnięte w „piwnicy podświadomości” nie znikają. One czekają. Dlatego, jeśli musisz się odciąć, żeby przetrwać i zarobić na chleb – zrób to. Nie miej wyrzutów sumienia, że „nie przeżywasz żałoby wystarczająco głęboko”. Twoja psychika Cię chroni.

Ale pamiętaj: kiedy tylko poczujesz, że masz bezpieczną przestrzeń (weekend, terapia, ramię przyjaciela) – pozwól tej tamie pęknąć. Musisz upuszczać ciśnienie, choćby małymi dawkami, żeby ten autopilot nie stał się Twoim grobowcem.

Kiedy NIE WOLNO się odcinać? (Tryb Zombie i Koszty Znieczulenia)

I właśnie problem zaczyna się wtedy, gdy „tymczasowe odcięcie” staje się Twoim domyślnym stylem życia. Gdy nosisz zbroję nie tylko na wojnie, ale też w sypialni, na wakacjach i podczas zabawy z dziećmi.

Nie warto odcinać się, gdy:

  • Jesteś w bezpiecznej relacji: Nie da się zbudować bliskości na chłodno. Intymność wymaga wrażliwości i odsłonięcia miękkiego podbrzusza. Jeśli odcinasz się od trudnych emocji przy partnerze (bo „musisz być silny/a”), budujesz mur. Partner czuje chłód i dystans, a nie Twoją siłę. Relacja staje się transakcją, a nie więzią.
  • Sygnały wracają jako psychosomatyka: Ciało prowadzi bardzo dokładną księgowość. Jeśli latami ignorujesz smutek, złość czy lęk, one nie znikają w eterze. Zostają upchnięte w tkankach. Wracają jako przewlekłe migreny, bóle pleców, wrzody żołądka, napięciowe bóle mięśni czy bezsenność. To krzyk emocji, którym zakleiłeś usta taśmą.
  • Chcesz czuć radość (Pułapka selektywności): Brené Brown, badaczka wstydu i wrażliwości, odkryła brutalną prawdę: Nie da się znieczulić selektywnie. Nie możesz powiedzieć: „Zablokuję tylko lęk, wstyd i smutek, a radość i miłość zostawię”. Kiedy znieczulasz trudne emocje, znieczulasz cały system. Przestajesz czuć ból, ale przestajesz też czuć ekscytację, wdzięczność i zachwyt. Stajesz się emocjonalnym zombie – funkcjonujesz, jesteś efektywny/a, nic Cię nie boli, ale Twoje życie smakuje jak tektura.

Śmiech: Tajny, biologiczny zawór bezpieczeństwa

A co zrobić w sytuacji granicznej? Gdy emocje są tak trudne, ciężkie i przytłaczające, że ani „czucie ich w pełni” (bo nas zaleją i zniszczą), ani „sztywne odcięcie się” (bo zaraz wybuchniemy) nie wydaje się dobre?

Tutaj wchodzi ŚMIECH.

Często myślimy o śmiechu jako o reakcji na coś zabawnego, na żart. Ale w psychologii, biologii i improwizacji śmiech pełni o wiele ważniejszą funkcję: jest mechanizmem rozładowania napięcia. To zawór bezpieczeństwa, który chroni „kocioł” przed eksplozją.

  1. Czarny humor i śmiech przez łzy: Dlaczego ludzie śmieją się na stypach? Dlaczego ratownicy medyczni, lekarze i policjanci słyną z wisielczego, czarnego humoru? To nie jest brak szacunku ani cynizm. To ich układ nerwowy desperacko próbuje zrzucić nadmiar kortyzolu i adrenaliny, żeby mogli dalej pracować i nie zwariować. Śmiech w obliczu tragedii to objaw zdrowia psychicznego – to znak, że mózg szuka dystansu.
  2. Śmiech jako akt akceptacji: Na moich warsztatach mam technikę „TeeeeReeeee”. Kiedy coś totalnie zepsujesz, zamiast się kulić – podnosisz ręce, krzyczysz „teeereeeee” i śmiejesz się z tego. Kiedy śmiejesz się ze swojej porażki lub trudnej sytuacji, odbierasz jej władzę nad sobą. Śmiech mówi: „To jest straszne, to jest trudne, ale ja wciąż tu jestem, żyję i mam do tego dystans. Nie zabiło mnie to”.

Śmiech pozwala na chwilę „zresetować” system, dotlenić mózg (dosłownie!) i spojrzeć na problem z innej perspektywy – nie z perspektywy ofiary, ale obserwatora.

Wniosek? Bądź jak woda, nie jak lód

Sztuka życia i improwizacji nie polega na tym, by zawsze być „otwartą raną” i czuć wszystko na 100%. Nie polega też na tym, by być „zimnym draniem” w zbroi.

Jak zawsze chodzi o znalezienie w tych skrajnościach środka i o elastyczność. Miej dostęp do swojego „wyłącznika emocji”, żeby przetrwać pożar, uratować projekt i być oparciem dla innych. Ale miej też odwagę włączyć go z powrotem, gdy wrócisz do domu, do bezpiecznej przystani. A kiedy życie przyciśnie Cię tak mocno, że nie wiesz, czy płakać, czy krzyczeć – po prostu się zaśmiej. Nawet jeśli to będzie śmiech przez zaciśnięte gardło. To pierwszy krok do tego, by puściło.

Dlatego jak się znieczuliłeś/aś za bardzo, śmiej się i popuszczaj (brzmi jak tytuł mojej nowej książki xD)

Podziel się tym wpisem na swoich social mediach!

About the Author: Michal Macznik

Michał Mącznik – Trener z 18-letnim doświadczeniem, specjalista od Praktycznej Improwizacji i komunikacji. Założyciel i prezes Comedy Lab. Improwizator sceniczny. Łączy techniki impro z psychologią i nauką, dostarczając świeżą jakość w rozwoju osobistym.