Mit myślenia out of the box

Czym naprawdę jest "myślenie poza pudełkiem" i dlaczego to mit — wyjaśnia trener improwizacji, opierając się na psychologii poznawczej i własnej praktyce szkoleniowej.
Mit myślenia out of the box
W trzech zdaniach

Czym naprawdę jest "myślenie poza pudełkiem" i dlaczego to mit — wyjaśnia trener improwizacji, opierając się na psychologii poznawczej i własnej praktyce szkoleniowej.

Mit myślenia out of the box

Kilka lat temu zostałem poproszony o przeprowadzenie szkolenia pod nieszczęsnym tytułem „Improwizacja i myślenie out of the box”. Kryją się w nim aż dwie sprzeczności.

Po pierwsze, improwizacja ma niewiele wspólnego z powolnym, analitycznym „myśleniem” — opiera się raczej na błyskawicznym reagowaniu. Po drugie, samo myślenie „out of the box” trzeba wziąć w duży cudzysłów. Powtarzają je chętnie pracownicy korporacji i trenerzy kreatywności, którzy swoje wywody opierają na słynnym teście dziewięciu kropek i… nierzadko na powielanych od lat uproszczeniach.

Narodziny mitu

Myślenie „out of the box” z definicji oznacza myślenie inaczej, niekonwencjonalnie. W Polsce często mówimy po prostu „myślenie poza schematami”. Sama zagadka z kropkami pochodzi jeszcze z przełomu XIX i XX wieku, ale jej biznesowy mit narodził się w latach 70. w Stanach Zjednoczonych. Wtedy to wielu menedżerów, chcąc zmienić nastawienie klientów do swoich ofert, próbowało im udowodnić, że czasem warto wyjść poza ramy. Szczególnie gdy dotyczy to zakupu ich produktu.

A jak najprościej to zademonstrować? Trenerzy kreatywności wymyślili wtedy szybkie doświadczenie: tzw. „Nine dots problem”, czyli kwadrat składający się z dziewięciu kropek. Cel jest pozornie banalny — połączyć wszystkie kropki trzema prostymi liniami (da się to zrobić nawet jedną!), nie odrywając długopisu od papieru.

Jeżeli znacie ten lub podobny schemat, to od razu rozwiązanie wpadnie wam do głowy. Jeśli ktoś nie zna — niech spróbuje przez chwilę rozwiązać to zadanie, po czym wróci do czytania.

Dlaczego to nie działa tak, jak myślisz

Gdy ludzie nie potrafią znaleźć rozwiązania, ten, kto podrzuca im zadanie z kropkami, mówi nagle coś w stylu: „No dobra, to teraz spróbuj myśleć out of the box — gdybyś tak wyszedł poza ten kwadrat?”.

To gotowa podpowiedź. Bo do tej pory — jeżeli ktoś nie znał wcześniej niepisanych reguł tego zadania albo podobnej idei — w ogóle nie przychodziło mu do głowy, że można wychodzić poza kwadrat.

Po czym następuje efekt: „Wow, faktycznie tak jest!”. Znajdują rozwiązanie i są przekonani, że oto genialny sposób na życie. Należy myśleć poza schematem, bo dzięki temu rozwiązania — i całe życie — staną się prostsze.

Nie są świadomi tylko jednego. Wcale nie myśleli „poza schematem”. Po prostu — gdyby ktoś od razu powiedział im „rozwiąż ten problem, nie ograniczając się do granic kwadratu”, znaleźliby rozwiązanie od pierwszej sekundy.

Zostaje zaszczepiona pewna idea, która pomaga rozwiązać zadanie. I to nie jest żadne myślenie out of the box — to po prostu do pudełka została wprowadzona nowa idea, która pomogła rozwiązać to „inside the box”.

Zanim pojdziesz dalej

Chcesz przecwiczyc to, o czym czytasz, zamiast tylko o tym przeczytac?

Zobacz karty do cwiczenia
Gorne fragmenty trzech kart z talii Karty Impro

Poza pudełkiem, czyli gdzie?

Tu zaczyna się cała zabawa.

Wyobraź sobie pajaca z pudełka. Powiedz mu, żeby zaczął myśleć „out of the box”, a kompletnie nie będzie wiedział, o co ci chodzi. Pajac po prostu nie zna świata poza swoim pudełkiem. Tak jak niemowlak w brzuchu matki nie zna świata poza tym brzuchem.

Każdy siedzi w wielu pudełkach naraz

Sami żyjemy w takich pudełkach — a raczej składamy się z nich. Zbudowane są z naszych doświadczeń, przekonań, wiedzy, przeżyć, poznanych idei i wartości.

Nie potrafimy myśleć poza naszymi pudełkami, bo musielibyśmy wyjść z siebie. Nawet jeśli nam się pozornie wydaje, że tak właśnie robimy — cały proces zachodzi wewnątrz tych ramek. Wynik uzyskiwany jest przez kombinacje, analogie, transformowanie, abstrahowanie oraz łączenie i dzielenie idei, które już mamy w sobie.

Nawet słowa są częścią pudełka

Tym samym prawem rządzą się słowa. Kiedy czytasz „klucz”, nie widzisz tylko pięciu liter — od razu wyobrażasz sobie klucz w dłoni, dźwięk przekręcanego zamka, ciężar metalu. Słowa nie mają osobnego, abstrakcyjnego znaczenia — ich sens jest zakorzeniony w doświadczeniu, ciele, obrazie, który w nas wywołują.

W psychologii kognitywnej opisuje to tak zwany symbol grounding problem: symbole, czyli słowa i znaki, nie posiadają znaczenia same z siebie. Czerpią je z tego, co już kiedyś przeżyliśmy zmysłowo. Nie potrafimy oddzielić wyrazu od doświadczenia — bo to właśnie doświadczenie nadaje wyrazowi sens.

Dlatego nawet próbując „myśleć poza słowami”, aktywujesz w głowie kolejne słowa — i kolejne obrazy. Narzędzie, którym miałbyś wyjść poza pudełko, samo jest zrobione z materiału tego pudełka.

Gombrich i Korzybski mówili dokładnie to samo

Ernst Gombrich, austriacki historyk sztuki, w swoim Art and Illusion z 1960 roku opisał i obalił tak zwany „mit niewinności oka” — przekonanie, że potrafimy patrzeć na świat „czysto”, zanim jeszcze nauczymy się jakichkolwiek schematów. Nie możemy.

To samo — ostrzej i krócej — powiedział Alfred Korzybski: „Mapa nie jest terenem”. Każdy z nas chodzi ze swoją mapą. Większość nieporozumień to zderzenie map, nie faktów.

Czyli: nawet jeśli myślimy o rzeczach nowych, budujemy je z wielu różnych puzzli, które już wcześniej znamy. One nie biorą się znikąd.

Jedno pudełko to za mało

Większość innowacyjnych rozwiązań nie bierze się od osób, które myślą „out of the box”. Bierze się od osób, które te rozwiązania już wcześniej widziały gdzie indziej — które oprócz swojej silnej specjalizacji interesują się innymi rzeczami. Te osoby nieustannie poszerzają wiedzę i gromadzą zasoby. Mają wiedzę z różnych dziedzin i przede wszystkim potrafią łączyć już poznane puzzle w jedną całość.

Wyobraź sobie Quentina Tarantino, któremu ktoś mówi „Ty, to myślisz poza schematem”. Podejrzewam, że Quentin zabiłby go śmiechem.

Tarantino sam o swoim stylu mówił, że to po prostu „wykształcenie od faceta, który pracował w wypożyczalni wideo”. Setki filmów obejrzanych, tysiące gatunków w głowie — i z tego wszystkiego Tarantino złożył Pulp Fiction. Właśnie to Mednick nazywał twórczością: nową kombinacją rzeczy, które już gdzieś istniały.

Skąd się biorą „twoje pudełka”

Dodatkowo nie mamy w sobie tylko jednego pudełka. Składamy się z ogromnej masy takich przestrzeni, w których gromadzimy nasze zasoby, wiedzę, doświadczenia i umiejętności. Kreatywność i tworzenie nowych rozwiązań jest tylko (albo raczej aż) wynikiem odpowiedniego dostrzegania i kombinowania wewnętrznego materiału.

Improwizacja: praktyka, nie magia

No dobra, ale co to ma wspólnego z improwizacją?

Improwizacja to nie ucieczka poza schemat (konkretniej wychodzenie poza schemat jest wynikiem TAK, I, a nie myślenia poza schematem). To błyskawiczne odnajdywanie pierwszych i oczywistych rozwiązań, aby rozwiązać daną zagadnienie. Nie ma sensu tryskać oryginalnością, gdy te oczywiste rzeczy leżą tuż przed nami.

Na każdej edycji warsztatów trafi się ktoś, kto myśli, że tu trzeba być zabawnym, kreatywnym i oryginalnym. I ja się w ogóle temu nie dziwię. Przecież na scenie dokładnie tak to przecież wygląda. Jest oryginalnie, zabawnie i kreatywnie. Nawet jeśli widzisz improwizatorów scenicznych, którzy rzucają genialnymi ripostami, nie bierze się to z błogosławionego oświecenia otrzymanego od świętej Violi Spolin. Oni po prostu na scenie otwierają swoje pudełka i wpuszczają tam nowe rzeczy. Akceptują nowy materiał, który wchodzi w reakcję z tym, co już znają.

Jest wynik bycia otwartym na oferty partnera i swoje pierwsze pomysły z własnego pudełka. To jest wynik zasady TAK, I…. Nie ma sensu tracić czasu na to, żeby to pudełko na siłę wymyślać. To co możesz zrobić jako improwizator, to nieustannie się uczyć (niekoniecznie impro), być ciekawym wielu dziedzin, wchłaniać nowe doświadczenia, treści i popkulturę (najlepiej w sposób świadomy). A wtedy Impro, staje się tylko narzędziem, żebyś miał do tego wszystkiego lepszy dostęp i szybciej mógł po to chwytać. Bo nagle się okaże, że nie musisz oceniać tego co powiesz. Kreatywność i oryginalność to efekty uboczne tego procesu. Impro daje narzędzia, dzięki którym szybciej i sprawniej korzystamy z tego, co już w nim mamy.

Tyle że nawet w improwizacji te „nowe idee” nie spadają z nieba — to wciąż rzeczy, które już gdzieś w głowie mamy. Improwizacja nie daje skrzydeł, które wynoszą nas ponad nasze pudełko. Ona daje narzędzia, dzięki którym szybciej i sprawniej korzystamy z tego, co już w nim mamy.


Które z Twoich pudełek — zawodowe, hobbystyczne, przypadkowo przeczytane — chciałbyś otworzyć szerzej niż zwykle?

Jeśli chcesz to przećwiczyć w grupie, w ruchu i z konkretnymi ćwiczeniami — zapraszam Cię na Warsztaty Praktycznej Improwizacji WPI poziom 1. Ale możesz też zacząć dzisiaj sam — wystarczy, że zaczniesz zauważać, kiedy Twoje pudełko Cię ogranicza.



Badania i źródła

  • Mednick, S. A. (1962). The associative basis of the creative process. Psychological Review, 69(3), 220–232. https://doi.org/10.1037/h0048850
  • Fauconnier, G., & Turner, M. (2002). The Way We Think: Conceptual Blending and the Mind’s Hidden Complexities. Basic Books.
  • Harnad, S. (1990). The symbol grounding problem. Physica D: Nonlinear Phenomena, 42(1–3), 335–346. https://doi.org/10.1016/0167-2789(90)90087-6
  • Gombrich, E. H. (1960). Art and Illusion: A Study in the Psychology of Pictorial Representation. Phaidon Press.
  • Korzybski, A. (1933). Science and Sanity: An Introduction to Non-Aristotelian Systems and General Semantics. International Non-Aristotelian Library.
  • Tarantino, Q. (1994). Wywiad dla Empire Magazine — pierwsze publiczne sformułowania „video store clerk education” jako źródła jego stylu. Wielokrotnie cytowane później m.in. w Sight & Sound.
Michał Mącznik
O autorze

Michał Mącznik

Prowadzę warsztaty od 2007 roku, praktyczną improwizację od 2009 — wtedy w Polsce nie było od kogo się jej nauczyć, więc uczyłem się na własnych salach. Współautor „Praktycznej Improwizacji". Piszę o statusie, spontaniczności i tym, co naprawdę wynika z badań.

W tym tekście
Najbliższa edycja

WPI — Warsztaty Praktycznej Improwizacji, Poziom 1

Osiem spotkań w Krakowie, w małej grupie. Praktyka, nie teoria — ćwiczysz na żywo to, o czym czytasz.


Zostały 4 miejsca

Zobacz terminy

★★★★★

„Po trzech spotkaniach przestałam układać zdania w głowie, zanim je powiem.”

Nina · absolwentka WPI P1

Przeczytane. I co teraz?

Tych dwóch sekund nie skrócisz czytaniem

Potrzebujesz sali, grupy i kogoś, kto patrzy. Osiem spotkań w Krakowie — od tego zaczyna każdy, kto tu trafia.